Wieczorno-nocne zakupy w Tesco
Irlandia to nie Polska, gdzie na nieświeżą wędlinę nakleja się naklejkę z nową datą i ta dalej jest sprzedawana, tutaj co nie zejdzie jest wyrzucane, albo...
...albo wcześniej wystawiane na półce Reduced to clear. Dokładnie to w Tesco tak robią - zbierają wszystkie produkty ze sklepu z datą przydatności do dzisiaj i stopniowo je przeceniają. Z początku do 80%, aby na sam koniec dnia, po 21, cena, jaką będziemy płacić przy kasie wynosi 5% ceny początkowej. Zamiast płacić 2€ za chleb, wydajemy na niego jedyne 10 centów. Oczywiście trzeba mieć szczęście w trafieniu, żeby towar jeszcze został i nikt wcześniej go nie kupił, ale jak ktoś wie czego się spodziewać, ten i wie, kiedy się pokazać ;)
Dodatkowym ciekawym faktem jest to, że produkty z grilla (kurczaki, hot dogi, kiełbaski) także są przeceniane. A jako, że pracownicy Tesco też ludzie, leniwi są, to w paczkę na koniec dnia ładują 5-10 sztuk czegoś czasami, ale przeceniana cena jest od jednej sztuki. Już niejednokrotnie udało mi się kupić zestaw udek z kurczaka jako obiad na cały tydzień płacąc za nie z 2% tego, ile płaciłbym normalnie.
Jednym słowem - wieczorno-nocne zakupy w Tesco w Irlandii to raj dla oszczędzających, szczególnie studentów :P W ten sposób można zjechać do przetrwania w niecałych 10€ na tydzień ;)
Spodobał Ci się post? Czemu nie zostawić komentarza i kontynuować rozmowy, albo subskrybować komentarze innych?
Nigga am i reading this correctly... you funcking scanned a snake?
Raj na ziemi dla ludzi z mocnym żołądkiem. Czyli raj dla Polaka doświadczonego w trawieniu przeterminowanego jedzenia z naszego Tesco. Co do kosztów, pracujesz tam jakoś?
Nie powiedziałbym. Jedzenie dobre (data przecież jeszcze ważna w dniu, w którym się kupuje), a jak się zje to tego właśnie dnia czy następnego to nic z żołądkiem nie będzie. Co do produktów z grilla - siedzi w lodowce + było wcześniej obrobione, nawet w Polsce podobnie w domu trzymałem z rodzina coś, wiec i tu nie problemu raczej.
Nie, jestem na wymianie studenckiej na Erasmusie i na grancie żyje, chociaż rozglądam się za praca, bo grant na całość pobytu nie wystarczy.